czwartek, 20 lipca 2017

Mavka, czyli animacja, dla której pojechałabym za granicę | Kulturalne info


Hej, hej filmoholicy!
Mam dla was super wiadomość, dlatego piszę tego posta na szybko, by się nią z wami podzielić.
Doskonale wiecie, jak kocham animacje wszelakie, a gdy wspomnę jeszcze, jak dawna kultura słowiańska mnie interesuje, zrozumiecie, czemu wam o tym piszę.

Jak prawie każdego popołudnia przeglądam Facebooka.
Koty.
Przyjęta uchwała o SN.
Koty.
Ukraińska animacja.
Astrono...
Chwila.

Widzę jakąś piękną stopklatkę i muszę się zatrzymać.


Coś jak zaczarowany, magiczny las. Wiem już, że muszę to obejrzeć.
Wideo okazuje się być zapowiedzią pełnometrażowego filmu animowanego wyprodukowanego na Ukrainie. Dla mnie oznacza to zabawę tradycją, piękne, barwne animacje, a to wszystko w otoczeniu pięknej, boskiej przyrody.
Trailer mówi mi, że się nie mylę. Zresztą, obejrzyjcie sami.


Mamy więc bohaterkę o urodzie słowiańskiej bogini, kochającą przyrodę i... w dziwny sposób reagującą na dźwięk fletu.
Nie mogę się doczekać, aż poznam całą historię.
I ta niesamowita muzyka w tle...


Film ma ukazać się w roku 2019. Jeśli nie wyświetlą go w Polsce i będzie trudnodostępny na nośnikach DVD, przysięgam sobie, że pojadę choćby na Ukrainę, by go obejrzeć.

Znalazłam również film ukazujący proces powstania filmu. Polecam, by dowiedzieć się, jak ewoluowała nasza (prawdopodobnie) główna postać i skąd wzięły się symbole na jej ciele.


To tyle na dziś. Krótka notka informacyjna, mam nadzieję, że niecierpliwicie się tak samo jak ja!
Hejo!